Nawet 316 tys. zł miesięcznie. Po skandalu wokół zarobków lekarza z Warszawy ujawniono najwyższe wynagrodzenia medyków na Mazowszu

Nawet 316 tys. zł miesięcznie. Po skandalu wokół zarobków lekarza z Warszawy ujawniono najwyższe wynagrodzenia medyków na Mazowszu

Placówki i usługi medyczne

Po głośnym skandalu dotyczącym wynagrodzenia młodego lekarza ze Szpitala Południowego w Warszawie, który w ciągu roku zarobił ponad 1,6 mln zł, temat zarobków medyków ponownie znalazł się w centrum zainteresowania opinii publicznej i władz. Okazuje się jednak, że jego dochody nie były rekordowe — w niektórych szpitalach województwa mazowieckiego pojedynczy pracownicy otrzymywali nawet 316 tys. zł miesięcznie.

Skandal wokół lekarza ze Szpitala Południowego

Pisaliśmy wcześniej o Dawidzie Kacprzyku, który w ciągu roku pracy w Szpitalu Południowym w Warszawie otrzymał ponad 1,6 mln zł wynagrodzenia. Oznacza to średnio około 133 tys. zł miesięcznie. W związku z tym prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, zlecił przeprowadzenie pilnego audytu w placówce, a także kontrolę innych miejskich jednostek świadczących usługi ratownictwa medycznego.

Władze miasta poinformowały, że po wstępnym audycie szpital rozwiązał umowy z lekarzem i zamierza złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia oszustwa. Według urzędników podczas weryfikacji dyżurów wykryto nieprawidłowości.

Podejrzenia dotyczą tego, że lekarz mógł być nieobecny podczas części dyżurów, za które otrzymał wynagrodzenie. Wcześniej szpital informował, że w 2025 roku miał przepracować niemal 4 tys. godzin, co oznaczałoby średnio ponad 16 godzin pracy każdego dnia roboczego.

Wynagrodzenie na poziomie 133 tys. zł nie znalazłoby się nawet w pierwszej dziesiątce

Sprawa Dawida Kacprzyka wywołała szeroką debatę publiczną, jednak jego zarobki nie należą do najwyższych w regionie.

Wcześniej władze województwa mazowieckiego opublikowały dane dotyczące najwyższych wynagrodzeń w podległych im szpitalach. Nie ujawniono nazwisk ani stanowisk pracowników, ograniczając się wyłącznie do wysokości wypłacanych kwot.

Wśród osób zatrudnionych na etatach najwyższe wynagrodzenie wynosiło około 101 tys. zł brutto miesięcznie. Dziesiąta osoba w zestawieniu otrzymywała około 74 tys. zł brutto miesięcznie.

W przypadku osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych maksymalne wynagrodzenie sięgało 100 tys. zł brutto miesięcznie.

Rekordzista otrzymywał 316 tys. zł miesięcznie

Najwyższe wynagrodzenia odnotowano wśród osób świadczących usługi na podstawie kontraktów.

Z danych przedstawionych przez władze województwa mazowieckiego wynika, że rekordzista otrzymywał aż 316 tys. zł miesięcznie. To niemal trzykrotnie więcej niż średni miesięczny dochód Dawida Kacprzyka.

Kwota ta obejmowała wszystkie stałe dodatki oraz wynagrodzenie za dyżury, jednak nie uwzględniała odpraw, tzw. trzynastej pensji, premii ani innych jednorazowych świadczeń.

Druga najlepiej wynagradzana osoba otrzymywała 258 tys. zł miesięcznie. Władze województwa poinformowały, że umowy z obiema osobami zostały już rozwiązane.

Na dziesiątym miejscu rankingu najwyższych wynagrodzeń znalazła się kwota 174,6 tys. zł miesięcznie. Z opublikowanych danych nie wynika jednak, jakie stanowiska zajmowali ci pracownicy. Wiadomo jedynie, że byli to przedstawiciele personelu medycznego, a nie kadry zarządzającej szpitalami.

Tusk: „To system wypaczony”

W kontekście kontrowersji związanych z wynagrodzeniami lekarzy premier Donald Tusk stwierdził, że obecny system wynagradzania w ochronie zdrowia wymaga zmian.

– Ten system jest rzeczywiście wypaczony. Przez lata stawał się coraz mniej efektywny i coraz bardziej nastawiony na pompowanie zarobków, przynajmniej części lekarzy – powiedział szef rządu podczas konferencji prasowej 17 czerwca.

Zdaniem premiera istnieją szpitale, w których wydatki na wynagrodzenia zbliżają się do całkowitych kosztów funkcjonowania placówki.

Tusk zapowiedział również przygotowanie projektu ustawy, która umożliwi Narodowemu Funduszowi Zdrowia oraz Ministerstwu Zdrowia dostęp do informacji o zarobkach lekarzy. Dzięki temu możliwe będzie także sprawdzanie, czy ten sam specjalista nie pracuje jednocześnie w kilku miejscach.

Samorząd lekarski krytykuje pomysł kontroli wynagrodzeń

Naczelna Rada Lekarska (NRL) zadeklarowała gotowość do udziału w rozmowach dotyczących ewentualnych zmian legislacyjnych. Jednocześnie skrytykowała próby wiązania problemów polskiej ochrony zdrowia z wysokimi zarobkami części lekarzy.

Przedstawiciele samorządu podkreślają, że bardzo wysokie wynagrodzenia osiąga jedynie niewielka grupa medyków, którzy pracują znacznie więcej niż przewidują standardowe normy czasu pracy.

Zdaniem NRL błędnym rozwiązaniem byłoby również wprowadzenie stałej kontroli wynagrodzeń lekarzy przez państwo. Według organizacji takie działania mogą przyczynić się do dalszego odpływu specjalistów z publicznego systemu ochrony zdrowia.

Samorząd lekarski zaznacza także, że poprawa sytuacji wymaga przede wszystkim zmian w finansowaniu świadczeń medycznych oraz uporządkowania struktury całego systemu ochrony zdrowia. Dzięki temu szpitale nie musiałyby konkurować między sobą o lekarzy i kontrakty.